30 lat dla Polonii

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” 1990-2020

DOM POLONII W PUŁTUSKU. 18-19 września 2021













Z prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Dariuszem Piotrem Bonisławskim
rozmawia Marcin Teodorczyk


Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”
łączy tradycję z nowoczesnością


Perspektywa XXX-lecia Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” pozwala spojrzeć szerzej na dotychczasową działalność i poddać ją ocenie. Stowarzyszenie przez trzy dekady zaznaczyło swoją obecność na każdym kontynencie i obecnie jest prężną organizacją skutecznie wspierającą Polonię i Polaków na Wschodzie. Gdyby miał Pan do wyboru tylko jedno największe osiągnięcie Stowarzyszenia na przestrzeni trzech dekad, co by to było?

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” jest organizacją wspierającą Polonię, Polaków i ich potomków, którzy z różnych powodów znaleźli się poza granicami kraju. Organizacja od początku istnienia ma status stowarzyszenia, co oznacza, że zrzesza ludzi, którzy dobrowolnie angażują się i pracują na rzecz idei, jaką jest pomoc rodakom w kultywowaniu polskości poza granicami kraju. Jest to grupa niemała, obecnie liczona w tysiącach osób. Z perspektywy ostatnich trzydziestu lat mogę z całą pewnością powiedzieć, że szczere zaangażowanie ludzi skupionych wokół Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” z Polski i ze świata, stanowi nasz wielki kapitał, pozwalający na prowadzenie szerokiego spektrum działalności.

Nasi członkowie i wolontariusze zgromadzeni w dwudziestu dwóch oddziałach są w każdym zakątku Polski. Przez trzydzieści lat włożyli wiele serca, energii i wiedzy w to, żeby misja Stowarzyszenia mogła być realizowana bez względu na możliwości państwa polskiego w danym momencie. Idea budowania sześćdziesięciomilionowej społeczności polskiej obejmującej tych, którzy mieszkają w kraju, i tych, którzy z różnych powodów i w różnym czasie znaleźli się poza granicami kraju, wymaga szerokiego zaangażowania. O ile Polonia wie doskonale, gdzie bije serce polskości, o tyle gorzej jest z rodakami mieszkającymi nad Wisłą, którzy jedynie czasami w wyjątkowych wypadkach stykają się z pojęciem Polonii i Polaków żyjących poza granicami kraju. Dlatego zbudowanie w ciągu trzydziestu lat organizacji, która rzuca most między krajem a emigracją, która buduje sześćdziesięciomilionową społeczność poprzez upowszechnianie wiedzy o jednym i drugim środowisku jest, w moim przekonaniu, najcenniejszym osiągnięciem oraz zmaterializowaniem wizji założyciela Stowarzyszenia profesora Andrzeja Stelmachowskiego.



Jakie emocje towarzyszą Panu w związku z jubileuszem?

Odczuwam przede wszystkim dumę i satysfakcję z osiągnięć Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Wspominane trzydzieści lat naszej pracy było wypełnione ważnymi i pożytecznymi inicjatywami, z których czerpała i w których uczestniczyła diaspora polonijna na całym świecie. To wielka zasługa ludzi, którzy tworzyli i tworzą tę organizację, a ja cieszę się, że miałem również udział w tym „projekcie”.

Jak wyglądała Pana droga w Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska”? Skąd zainteresowanie Polonią i Polakami na Wschodzie?

Moje zainteresowanie Polonią, zwłaszcza amerykańską, oraz Polakami na Wschodzie było dziełem przypadku i miało podłoże rodzinne. Mój brat będąc dzieckiem, potrzebował pomocy lekarskiej, jakiej nie miał szans otrzymać w latach 80. XX wieku w Polsce. Udało mu się zakwalifikować do programu leczenia dzieci z wadami serca w Stanach Zjednoczonych dzięki wysiłkom Polonii amerykańskiej. Operacja zakończyła się sukcesem i brat wrócił do zdrowia. Wydarzenie to zapoczątkowało kontakty mojej rodziny z Amerykanami polskiego pochodzenia. Miałem wtedy i mam do dziś ogromny szacunek oraz podziw za te wszystkie wysiłki, które m.in. pomogły Polsce wejść do NATO, dawały wsparcie materialne tysiącom rodzin żyjącym w kraju czy ratowały życie setkom małych Polaków uczestniczących w projekcie finansującym operacje wrodzonych wad serca. Podziw i uznanie dla Polonii amerykańskiej odczuwam również za codzienne pielęgnowanie tradycji i okazywany często publicznie szacunek dla swoich korzeni.

Natomiast moje zainteresowanie Kresami i Wschodem to efekt zamieszkiwania na Warmii i Mazurach. Tutaj właśnie przyjeżdżali licznie po II wojnie światowej repatrianci ze Wschodu. Przy każdej okazji wracali wspomnieniami do rodzinnych miejsc, dzięki czemu mieliśmy świadomość, co się dzieje z Polakami za wschodnią granicą. Gdy w latach 90. XX wieku można już było organizować przyjazdy do Polski dzieci z Wileńszczyzny, wszyscy spontaniczne włączali się w tę akcję, która z czasem rozrosła się i objęła znacznie więcej obszarów wsparcia.

Pozostając w rejonie Mazur, chciałbym zapytać o Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, który stworzył Pan w ramach struktur Oddziału Warmińsko-Mazurskiego w 2013 r. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” od początku działalności wspierało oświatę polską poza granicami kraju – zarówno placówki, jak i nauczycieli, dzieci, młodzież w wieku szkolnym oraz studenckim. Jaki był cel powołania Ośrodka?

Gdy rozpoczynałem swoja „przygodę” ze Stowarzyszeniem, z racji zawodowych zainteresowań przyglądałem się w sposób szczególnie wnikliwy pomocy udzielanej szkołom polonijnym i polskim działającym w obcych systemach edukacyjnych. W przypadku Stowarzyszenia były to m.in. fora oświatowe organizowane w Krakowie, Warszawie, Białymstoku, kursy i pobyty wakacyjne w formule Akademii Języka i Kultury Polskiej. Wsparciem szkoleniowym dla nauczycieli polonijnych zajmowało się głównie Polonijne Centrum Nauczycielskie z Lublina prowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, placówka znana i zasłużona, koncentrująca się głównie na potrzebach szkół prowadzonych przez Ministerstwo tzw. „SPK”. Placówka ta ze względu na różne ograniczenia nie obejmowała ofertą wszystkich chętnych nauczycieli, co powodowało liczne napięcia i problemy podczas rekrutacji. Na tę sytuację nałożyła się fala wyjazdów Polaków do pracy w Europie Zachodniej i związane z tym zapotrzebowanie na edukację kulturową i językową ich dzieci, a co za tym idzie gwałtowny wzrost liczby polonijnych szkół społecznych. To oraz od dawna znana zasada, że jakość i atrakcyjność metod nauczania muszą być nieodłącznym atrybutem dobrej szkoły, spowodowało rozpoczęcie procesu tworzenia specjalistycznego ośrodka niosącego pomoc metodyczną dla nauczycieli polonijnych, opracowującego programy i podręczniki, inicjującego projekty edukacyjne i wreszcie budującego społeczność pedagogów polonijnych z całego świata. Temu wszystkiemu od 2010 r. służyły coroczne Światowe Zjazdy Nauczycieli Polonijnych, konferencje regionalne i lokalne, setki webinariów, szkoleń, kursów czy studiów metodycznych, oferowanych przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli SWP, zarówno w kraju, jak i na wszystkich kontynentach.

Każdy z prezesów Stowarzyszenia odcisnął silne piętno zarówno na samej organizacji, jak i w polonijnym świecie. Wielokrotnie podkreślał Pan zasługi Pana poprzedników profesora Andrzeja Stelmachowskiego, Macieja Płażyńskiego i Longina Komołowskiego. Które z cech i dokonań poprzednich prezesów SWP stanowią dla Pana największą inspirację?

Założyciel Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” i jego pierwszy prezes profesor Andrzej Stelmachowski był osobą, która silnie zaangażowała się w pomoc Polakom na Kresach. Wiele wysiłku poświęcił budowaniu i wzmacnianiu organizacji polskich, tworzeniu dla nich bazy lokalowej i zaplecza w postaci Domów Polskich, umacnianiu oświaty poprzez budowę, remonty i wyposażanie szkół, kształcenie nauczycieli i organizowanie dla dzieci wypoczynku z elementami edukacji. Jednak największa, moim zdaniem, zasługa Pana Profesora tkwi w odbudowaniu relacji pomiędzy Polonią, w tym także tą wywodzącą się z wojennej emigracji i skupionej wokół Rządu i Prezydenta na Uchodźstwie, a Polakami w kraju i na Wschodzie. W powojennych latach narosło wiele nieufności, być może nawet niechęci po stronie Polonii. Polacy na Wschodzie pozostawali w ogóle poza świadomością większości polskiego społeczeństwa. Profesorowi Stelmachowskiemu, jako marszałkowi Senatu i prezesowi „Wspólnoty Polskiej” udało się tę nieufność zniwelować. Jego staraniom zawdzięczamy zwołanie w 1990 r. w Rzymie niezwykle ważnej konferencji, podczas której spotkali się przedstawiciele wszystkich odłamów podzielonego skutkami II wojny światowej narodu. Pod patronatem Ojca Świętego Jana Pawła II zostało tam odbudowane poczucie narodowej jedności. Staliśmy się na powrót prawdziwą polską wspólnotą.

Maciej Płażyński przez krótki okres swojej prezesury stworzył wiele znakomitych przedsięwzięć, które z powodzeniem funkcjonują do dziś. Był pomysłodawcą akcji „Lato z Polską” realizowanej jako projekt obejmujący masowe przyjazdy dzieci ze Wschodu, organizowanej wspólnie z samorządami. Chociażby w bieżącym roku, pomimo braku jakiejkolwiek dotacji, udało się namówić blisko sześćdziesiąt samorządów na to, żeby wspólnie z nami tę akcję zorganizowały i zaprosiły do siebie grupę polskich dzieci na wakacyjny wypoczynek. Maciej Płażyński zainicjował także ponowne otwarcie dyskusji nad repatriacją i przygotował akcję zbierania podpisów pod nową społeczną ustawą regulującą ten proces. Akcję przerwała tragiczna śmierć prezesa w Smoleńsku. Kontynuował ją kolejny prezes Longin Komołowski, który doprowadził do złożenia popartego przez 215 000 obywateli projektu w Sejmie. Nowy prezes zainicjował ciekawą akcję „Czas na Polskę” polegającą na wysyłaniu wolontariuszy do odległych środowisk polonijnych, w których brakuje nauczycieli języka polskiego, a także osób, które przybliżałyby wiedzę o polskiej kulturze i pomogłyby organizować życie polskiej wspólnoty. Wolontariusze trafi li do Argentyny, Brazylii, Kanady, Armenii, Rosji i na Ukrainę. Prezes Komołowski był ponadto inicjatorem Światowego Spotkania Polonii – Rzym 2011 z okazji beatyfikacji Jana Pawła II. Przygotowany przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” koncert, podczas którego wykonano, skomponowaną przez Michała Lorenza „Missa Magna Baetifi cationis”, był jednym z najważniejszych wydarzeń uroczystości beatyfikacyjnych.



Jakie pozostałe projekty i działania Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” okazały się ważne i znaczące?

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” wypracowało szereg flagowych projektów, które realizuje wszędzie tam, gdzie istnieją skupiska polonijne. Kilka tysięcy uczniów szkół polonijnych przyjeżdżających do kraju przodków jest fantastyczną sprawą. To dzięki moim poprzednikom jesteśmy liderem wśród organizacji, które zapraszają do Polski na pobyty edukacyjne i kulturalne. Wymienić mogę chociażby polonijne festiwale zespołów folklorystycznych organizowane w Rzeszowie z udziałem tancerzy z całego świata.

Kultura polska i folklor stanowią bardzo ważny element polskości poza granicami kraju i nawet jeśli w niektórych środowiskach Polacy utracili język polski, to niezmiennie kochają polski folklor, chodzą na zajęcia taneczne i dzięki temu są bliżej kraju przodków. Wspomnieć należy o innym dziele, które stanowi wspieranie polskości, czyli Światowych Igrzyskach Polonijnych skupiających ludzi amatorsko uprawiających sport. Organizujemy je razem z samorządami i Ministerstwem Sportu. Igrzyska corocznie gromadzą ponad tysiąc uczestników, którzy nie tylko zdobywają medale, lecz także budują polonijną rodzinę olimpijską na wzór prawdziwych olimpijczyków. Wspiera nas także Polski Komitet Olimpijski, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Szczególne podziękowania należą się panu Andrzejowi Kraśnickiemu, przewodniczącemu Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz panu Witoldowi Rybczyńskiemu, przewodniczącemu Komisji Współpracy z Polonią PKOl.

Również media polonijne to bardzo istotny element budowania więzi, więc trzeba tutaj wspomnieć o Polonijnej Agencji Informacyjnej, która powstała kilka lat temu w strukturach Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Informuje nie tylko o bieżących wydarzeniach, lecz także przekazuje informacje o Polsce, kulturze, historii, a więc ma swój wkład w budowanie sześćdziesięciomilionowej wspólnoty.

Przywiązujemy wagę również do inwestycji w infrastrukturę, by wspomnieć chociażby o Domu Kultury Polskiej w Wilnie, w którym Polacy mogą się spotykać, uczyć języka polskiego, realizować wydarzenia kulturalne, a który obecnie jest bardzo rozbudowywany.

Które z procesów i zadań okazały się najtrudniejsze do zrealizowania?

Wydaje się, że najtrudniejsze jest zaangażowanie do współpracy młodych ludzi. Zależy nam, żeby przyciągnąć jak najwięcej osób do aktywnej współpracy na rzecz polskości, podtrzymywania wiedzy o Polsce, kulturze, języku, obyczajach. Nie jest to łatwe, gdyż młodzi ludzie mają obecnie wiele ciekawych ofert spędzania wolnego czasu. Młody człowiek o polskich korzeniach musi otrzymać bardzo interesującą propozycję ze strony organizacji polonijnych, żeby zdecydował się na aktywną współpracę.

Drugą trudną kwestią są problemy, z jakimi borykają się Polacy na Białorusi, gdzie działalność organizacji społecznych jest często zabroniona. Każda forma pomocy może być równocześnie potraktowana jako działanie przeciwko państwu białoruskiemu. Liderzy Związku Polaków na Białorusi są karani więzieniem albo karami administracyjnymi. Ta sytuacja również dla nas stanowi wyzwanie, któremu staramy się sprostać. W tym celu uruchomiliśmy Centrum Pomocy Humanitarnej w Białymstoku dla rodaków z Białorusi przyjeżdżających do Polski, którym udzielamy kompleksowego wsparcia.

Jak wygląda obecnie struktura Stowarzyszenia w porównaniu do lat 90. XX wieku? W którym obszarze nastąpiła największa zmiana?

Obecnie w ramach Stowarzyszenia funkcjonują dwadzieścia dwa Oddziały, niektóre nadal pokrywają się administracyjnie z dawnymi województwami. Przy niektórych oddziałach mają swoją siedzibę Domy Polonii, które stanowią lokalne centra wspierające Polonię i Polaków poza granicami kraju. Można pokusić się o stwierdzenie, że Dom Polonii w Warszawie stanowi centrum Stowarzyszenia, ale jego sercem jest Dom Polonii w Pułtusku – zawsze gościnny, od kilku lat będący również pierwszym miejscem, do którego przyjeżdżają rodacy z Kazachstanu chcący osiedlić się na stałe w Polsce. Repatrianci w Pułtusku przygotowują się do życia w ojczyźnie. Trzeba też koniecznie wspomnieć o setkach wolontariuszy, działających w różnych miastach oraz o kołach terenowych podlegających Oddziałom, które powstawały z potrzeby serca dawnych mieszkańców Brasławia, Wołynia czy Wileńszczyzny.

Wiele z działań Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” nie odbyłyby się, gdyby nie sprzymierzeńcy i współpracownicy z kraju i całego świata. Komu dziś chciałby Pan najbardziej podziękować?

Wspominałem wcześniej o naszych strukturach, które tworzą wolontariusze i członkowie Stowarzyszenia, natomiast trzeba pamiętać, że nasza organizacja jest dużym organizmem wymagającym stałego oraz sprawnego zarządzania i w tym procesie skutecznie wspierają mnie członkowie Zarządu Krajowego, Rady Krajowej, Krajowej Komisji Rewizyjnej, a także dyrektorzy i pracownicy Biura Zarządu Krajowego oraz biur oddziałowych i Domów Polonii. To niełatwa praca wymagająca umiejętności i wiedzy, ale też poczucia misji i gotowości na wiele poświęceń. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” jest też od początku swojego istnienia narzędziem w rękach państwa polskiego. Państwo wyznacza kierunki polityki polonijnej i ustala na jej realizację środki różnej wysokości, które dystrybuowane były najpierw za pośrednictwem Senatu RP, obecnie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i poszczególnych Ministerstw – Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Edukacji i Nauki, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji czy Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Zwykle nie pokrywają wszystkich potrzeb, ale tu chętnie z pomocą przychodzą spółki skarbu państwa i powołane przez nie fundacje, a także liczne firmy i instytucje. Zatem szczególne podziękowania należą się państwu polskiemu i jego instytucjom za pamięć o rodakach poza Polską. Dzięki pozyskanym środkom Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” może realizować ze swoimi partnerami polonijnymi oraz polskimi ważne i potrzebne przedsięwzięcia. Ogromne podziękowania należą się także samorządom, z którymi realizujemy duże i małe wydarzenia, oraz partnerom instytucjonalnym, do których należą m.in. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Polski Komitet Olimpijski, Instytut Pamięci Narodowej, Archiwum Akt Nowych czy Centralna Biblioteka Wojskowa.

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” zawsze dbało i dba nadal o promowanie pozytywnego wizerunku rodaków mieszkających poza krajem. Jakie najważniejsze zmiany nastąpiły w relacji Polski z Polonią i Polakami na Wschodzie po 1990 r., jak one układają się teraz?

Ważne jest, abyśmy my, Polacy mieszkający w Polce, zrozumieli czym są Kresy, z czego wynika potrzeba doprowadzenia do końca repatriacji i czym jest Polonia, z jej historią i zróżnicowaniem. Jest to szalenie ważne, dlatego cieszymy się z powstałego kilka lat temu Muzeum Emigracji w Gdyni, z tego, że ta tematyka często jest podnoszona w mediach, czego przykładem realizowana przez Polskie Radio i nasze Stowarzyszenie akcja informacyjna „Wielki Powrót”. Nowocześnie zaaranżowane ekspozycje gdyńskiego Muzeum pokazują, jaką ogromną rolę w dziejach Polski i świata odegrali rodacy, którzy z różnych przyczyn musieli emigrować. Wiedza ta nie zawsze jest dostępna, dlatego wielką wagę przykładamy do naszej kampanii informacyjnej „Jest nas 60 milionów”, za pomocą której przekazujemy Polakom żyjącym w kraju wiedzę o historii emigracji, dokonaniach Polonii i o Polakach, którzy mieli wpływ na losy świata. Mówimy o Ignacym Janie Paderewskim, „Błękitnej Armii” generała Józefa Hallera oraz o polskich naukowcach czy artystach. Organizujemy rozmaite wydarzenia, które mają na celu popularyzowanie tej wiedzy po to, byśmy rozumieli, że Polacy – potomkowie zesłańców do Kazachstanu, którzy uczestniczą w procesie repatriacji, mają wszelkie prawa, aby żyć w Polsce. Ważnymi sojusznikami w tej misji są media publiczne, ale także mniejsze portale. Wydajemy kwartalnik dla nauczycieli polonijnych „Uczymy, jak uczyć” oraz biuletyn „Wspólnota Polska”, prowadzimy Polonijną Agencję Informacyjną właśnie po to, by docierać z przekazem do różnych środowisk. Przez ostatnie trzydzieści lat sporo zdziałaliśmy w obszarze przybliżenia Polakom mieszkającym w kraju wiedzy o rodakach żyjących poza granicami. Proces ten działa także w drugą stronę – poprzez liczne przyjazdy do ojczyzny na kolonie, zjazdy, uroczystości, pielgrzymki i wycieczki. Polonia i Polacy z zagranicy zdobywają oraz poszerzają wiedzę o dzisiejszej Polsce.

Biorąc pod uwagę niepewne czasy, ale też łatwość komunikowania się z krajem dzięki nowoczesnym technologiom i zmiany pokoleniowe w strukturach środowisk, jakie wyzwania stoją przed Polonią i Polakami na Wschodzie?

To jest bardzo ważne pytanie, które nieustannie sobie stawiamy. Kilka lat temu przeczytałem pewien raport z badań, który jednoznacznie wskazywał, że w nieodległej perspektywie polskość na Wschodzie przestanie istnieć. Wpływ na to będą miały czynniki demograficzne i ekonomiczne. Tę analizę należy traktować bardzo poważnie. Wielu młodych Polaków na Wschodzie wiąże swoją przyszłość z Polską, ale także z wyjazdem do innych krajów europejskich. Miejscowości, które jeszcze są ostoją polskości, wyludniają się. Na Kresach średnia wieku osób zaangażowanych w organizacjach polskich jest coraz wyższa. To wszystko sprawia, że coraz trudniej realizować projekty skierowane do Polaków ze Wschodu. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak temu zapobiec, ponieważ nie mamy moralnego prawa, aby mówić młodym ludziom na Białorusi czy Ukrainie, że ich obowiązkiem jest życie w tych krajach. Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem jest zwiększenie środków na wsparcie młodych Polaków na Wschodzie w celu budowania tam różnego rodzaju ambitnych przedsięwzięć oraz rozwijania programu stypendialnego, który młodym ludziom w przyszłości pozwoli zdobywać wykształcenie i zajmować ważne stanowiska, aby wpływać swoją pozycją na polskie środowisko.

Jakie są plany na przyszłość Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”? Czy pojawią się nowe obszary działalności, czy SWP skupi się na rozwoju dotychczasowej aktywności?

Realizujemy wiele ważnych i ambitnych projektów. Staramy się modyfikować dobre rozwiązania i nawiązujemy do tradycji oraz osiągnięć poprzedników, ale również sięgamy po nowe technologie, dzięki którym możemy docierać do większego grona odbiorców. Poza sztandarowymi obszarami wsparcia, jakimi są: edukacja, kultura, sport, działalność inwestycyjna i pomoc charytatywna, chcielibyśmy zacieśnić współpracę z polonijnym środowiskiem naukowym, gdyż wiedza i doświadczenie pracowników nauki, często w bardzo wymagających dyscyplinach, może zostać wykorzystana do wielu przedsięwzięć również w Polsce. Musimy być otwarci na współpracę i wspieranie relacji między środowiskami polonijnymi a krajowymi również w sferze biznesu, temu będzie służyć nasza stała obecność na Forum Ekonomicznym w Karpaczu (dawniej w Krynicy), gdzie dzięki podpisanej długoletniej umowie z organizatorem jesteśmy gospodarzem kilkunastu paneli dyskusyjnych. „Młodzież”, „oświata”, „sport”, „kultura”, „Ameryka Południowa” – to tylko hasłowo wymienione obszary, które będą nabierały nowych treści i form dostosowanych do dzisiejszych czasów.

Na koniec należy mocno podkreślić, że jesteśmy otwarci na wyzwania i nie boimy się nowych technologii, jednak zawsze fundamentem działań Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” będzie tradycja.

Na zakończenie rozmowy przenieśmy się w przyszłość. Gdzie widzi Pan Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” za trzydzieści lat?

Wiele mądrych osób twierdzi, że dzisiejszy świat stoi na krawędzi. Trudno stwierdzić, co się wydarzy w perspektywie kilku lat i jak będzie wyglądała nasza rzeczywistość. Jednego możemy być jednak pewni, że dopóki Polacy będą żyli poza granicami kraju, będziemy starali się wspierać ich na wszystkich polach i dążyć do tego, aby ich związki z ojczyzną były silne i trwałe.

Czego możemy życzyć Panu i Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska” z okazji trzydziestolecia?

Przede wszystkim życzyłbym sobie i moim współpracownikom stabilizacji. Chciałbym, aby polityka państwa polskiego w kwestii wspierania Polonii i Polaków za granią była długofalowa oraz oparta na stabilnych fundamentach, które będą dawały możliwość planowania i projektowania z wyprzedzeniem. Chcąc realizować ambitne przedsięwzięcia, wieloletnie projekty wymagające dużego wysiłku, zarówno my, jak i nasi partnerzy musimy mieć poczucie stabilności. Wielkim marzeniem jest dla wszystkich realizujących naszą misję, aby wszędzie tam gdzie mieszkają Polacy chcący pielęgnować swoją polskość, język, kulturę, wiarę, mogli to czynić bezpiecznie i bez obaw, mając poczucie satysfakcji i dumy ze swoich korzeni.



Dariusz Piotr Bonisławski - Prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska"

Zdjęcia: Agata Pawłowska - © Polonijna Agencja Informacyjna SWP





STRONA GŁÓWNA










PATRONAT MEDIALNY




OPRACOWANIE INFORMATYCZNE I GRAFICZNE PORTALU - © POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA

Kopiowanie całości lub części zabronione. Materiał chroniony prawem autorskim.




4321

facebook