W chocimskiej fortecy

Polaków, odwiedzających Chocim dziwi eksponowanie w nim tylko postaci hetmana Piotra Konaszewicza-Sahajdacznego, a pomijanie związanych z nim polskich bohaterów.

Zamek w twierdzy w Chocimiu

Chocim przecież jak Kamieniec Podolski zapisał się złotymi zgłoskami w historii oręża polskiego. W nim również wykuwał się mit Rzeczypospolitej, jako „przedmurza chrześcijaństwa” i pogromcy Turków. Kształtował się polski patriotyzm. Opis bitwy pod Chocimiem ujęty w poetyckiej formie przez Wacława Potockiego w „Wojnie chocimskiej”, wprowadzony we fragmentach do programu nauczania języka polskiego jako lektura obowiązkowa w szkole średniej, przez długi czas kształtował świadomość historyczna polskiej młodzieży.

Chocimska forteca przez wieki była kluczem do władania Mołdawią jak i doskonałą bazą wypadową na Podole. Od XV do XVII w. o zamek toczono zaciekłe walki między Polską a Mołdawią. Do polskiej historii przeszedł jednak głównie dzięki dwóm bitwom, które na trwałe weszły do historii oręża Rzeczypospolitej. We wrześniu 1621 r. pod murami Chocimia armia turecka sułtana Osmana II rozpoczęła kampanię, której celem był podbój Rzeczypospolitej. Zastępom Proroka zagrodziły drogę wojska Korony i Litwy, dowodzone przez hetmana Jana Karola Chodkiewicza, a także wojsko Kozaków Zaporoskich pod wodzą hetmana Piotra Konaszewicza- Sahajdacznego. Po miesiącu oblężenia warownego obozu położonego na przedpolu twierdzy Turcy, mimo śmierci schorowanego Chodkiewicza ponieśli tak ciężkie straty, że musieli zrezygnować z dalszej blokady obozu wojsk polsko-kozackich i zgodzić się na układy.

Nie było to jedyne zwycięstwo polskiego oręża nad Turkami pod Chocimiem. W listopadzie 1673 r. hetman Jan Sobieski rozgromił wojska Husseina Paszy. Hetman przeprawił się przez Dniestr, zaszedł od południa mołdawskim brzegiem wojsko tureckie i po dwudniowym szturmie rozbił je w puch .Po mistrzowsku wykorzystał sprzyjające warunki klimatyczne, zaskoczenie i grozę swojego imienia. Dwa dni później skapitulowała również załoga twierdzy. Był to jeden z największych tryumfów polskiego oręża.

Resztki wałów obronnych w twierdzy w Chocimiu

Wydaje się, że władze polskie powinny podjąć rozmowy z władzami ukraińskimi, żeby polski wątek dziejów twierdzy i jej związków z dziejami Rzeczypospolitej znalazł w niej swoje miejsce. Jest to ważne nie dla zaspokojenia jakichś polskich ambicji czy prestiżu, ale dla budowania zdrowych relacji polsko-ukraińskich. Do Chocimia, podobnie jak do Kamieńca Podolskiego przyjeżdża tysiące wycieczek z Ukrainy. Ich uczestnicy zwiedzający twierdzę mogą dowiedzieć się, że Polacy i Ukraińcy nie tylko toczyli z sobą boje, ale byli także towarzyszami broni i do tych tradycji, a nie tylko do beresteckiej bitwy powinni nawiązywać współcześni Polacy i Ukraińcy.

Bitwa pod Chocimiem była największym przykładem współpracy polsko-ukraińskiej i niczym kwiat na bagnie powinien być pielęgnowany, by rozrastał się coraz bardziej i był ozdobą wzajemnych stosunków. Ukraińcy zrozumienie dla polskich sugestii w tej kwestii powinni wykazać tym bardziej, że sprzyjałoby to rozwojowi polskiej turystyki do Chocimia. Kawałek dalej nad Dniestrem w Mołdawii stoi pomnik w miejscu śmierci hetmana Żółkiewskiego i Mołdawia bynajmniej od tego nie upada. Mimo, że polscy harcerze z Mołdawii organizują przy nim patriotyczne imprezy.

Ukraińcy obruszają się na polski punkt widzenia. Historycy ukraińscy zmitologizowali „wojnę chocimską z 1621 r.” Interpretują ją jako czynnik kształtujący poczucie świadomości ukraińskiego narodu. Wybitny ukraiński pisarz Iwan Franko pisał: „Poczucie odrębności narodowej silnie obudziło się w szerokich masach, w głównej mierze (…) pod wpływem tak bohaterskich dokonań jak wojna chocimska”. Podobnie „wojnę chocimską” oceniali inni historycy z Mychajło Hruszewskim na czele. Współcześni historycy ukraińscy również podkreślają znaczenie „wojny chocimskiej” dla konsolidacji ukraińskiego narodu. Z podejściem tym nie ma co polemizować. „Wojna chocimska” miała niewątpliwie duże znaczenie dla kształtowania samoświadomosci Ukraińców, ale fakt pozostaje faktem, że walcząc pod Chocimiem bronili Rzeczypospolitej, a nie Ukrainy, która wtedy jeszcze nie istniała i nikomu nawet nie śniło się o jej niepodległości. Nie działali też samodzielnie. Jako sojusznik wojsk polsko- litewskich podporządkowali się operacyjnie komendzie Chodkiewicza. Po jego śmierci uznawali autorytet królewicza Władysława, który przekazywał im rozkazy Lubomirskiego. Kozacy nie walczyli też zupełnie bezinteresownie. By zagrzać ich do boju, hetman Jan Karol Chodkiewicz 14 Septembra Anno Domini 1621 dał im w imieniu Rzeczypospolitej „Assekurację” na 50 tys. zł, mającą im wynagrodzić „ich trwanie w głodzie , nędzy i stratę niemałą koni wojskowych”. Przed przybyciem do Chocimia deputacja Kozaków udała się też do króla, by wytargować dla siebie jak najlepsze warunki uczestnictwa w wojnie. To „Instrukcja od Kozaków zaporoskich posłom ich do Rzpolitej dana”, świadczy bardziej o rosnącej ich świadomości narodowej. Coraz lepiej umieli bowiem artykułować swoje interesy i przeliczać je na pieniądze. Jest też niezbitym faktem, że najazd turecki, któremu Chodkiewicz zagrodził drogę w Chocimiu był odwetem za ciągłe napady Kozaków na tureckie wybrzeże Morza Czarnego. W toku rozmów pokojowych z Turkami ci twardo żądali od Polaków, by najzwyczajniej porzucili Kozaków i pozwolili wymierzyć im sprawiedliwość. Polacy odrzucili jednak te propozycje i nie sprzedali swych sojuszników, chociaż mogliby w ten sposób uzyskać dogodniejsze warunki pokoju.

Główny wał twierdzy

Historia chocimskiej fortecy jest też ciekawa i nie wiąże się też, jak chcą ukraińscy historycy, z Rusią Kijowską. Nie wiadomo, kto założył to miasto i zbudował pierwszą warownię. Być może byli to Dakowie, jak głosi jedna z teorii. Mogli to być także Geneuczyńcy, którzy założyli tu bazę handlową. Badania archeologiczne potwierdziły w każdym bądź razie, że najstarsza część twierdzy pochodzi sprzed naszej ery. Później w X-XI w. Chocim należał do Rusi Kijowskiej, a w XII- XIII w. do Księstwa Halicko-Włodzimierskiego. Wtedy to powstała tu kolejna, strzegąca przeprawy przez Dniestr forteca. W XIV wieku ziemie te przeszły pod władzę hospodarstwa mołdawskiego, a zamek został rozbudowany ze względu na zagrożenie ze strony Polski. Kolejna przebudowa nastąpiła w czasach tureckich i była związana z rozwojem artylerii oblężniczej. W 1476 r. Chocim zdobyli Turcy, w 1538 r. Polacy, a w 1563 r. Kozacy, dowodzeni przez Dymitra Wiśniowieckiego, założyciela Siczy Zaporoskiej, jednego z przodków słynnego Jaremy. Zdradzany w Chocimiu przez Mołdawian i wydany Turkom, trzy dni umierał na haku w Stambule. W następnych wiekach Chocim był świadkiem wspomnianej „wojny chocimskiej” i szarży polskiej husarii. W XVIII w. Chocim kilkakrotnie zajmowali Rosjanie, ale opuszczali go zadowalając się solidną kontrybucją. Dopiero w 1812 r. został przyłączony do cesarstwa, co spowodowało z czasem wspomniany wcześniej napływ do Chocimia i na Chocimszczyznę ludności polskiej. Podczas pierwszej wojny światowej Chocim zajęły wojska austriacko-niemieckie, a po nich Rumunii. W 1939 r. wraz z Bukowiną zajęli go Sowieci . Rumuni wrócili do niego w latach 1941- 44, by ustąpić przed sowieckimi czołgami. W 1991 r. wszedł w skład niepodległej Ukrainy.

Chocimska twierdza strzegła kiedyś brodu przez Dniestr

Dzięki inicjatywie władz Chocimia na terenie dawnej fortecy został stworzony „rezerwat historyczno-architektoniczny „Chocimska Forteca”. Rozpoczął on swoją działalność na początku 2001 r. Od samego początku zyskał status placówki państwowej. Jego dyrektorem mianowano Jarosława Mikitiuka. Prace przy jego organizacji szybko nabrały tempa. W 2002 r. przypadała bowiem tysięczna rocznica założenia miasta, której obchody decyzją prezydenta Leonida Kuczmy uzyskały status święta państwowego. Władze obwodu spodziewając się, że przybędzie na nie on osobiście, zrobiły wiele, by dawna forteca odzyskała swój zarys. Ich poczynania godne są podziwu. Teren na jej przedpolu został uporządkowany, urządzono na nim asfaltowy parking. Jest też kiosk z pamiątkami i zaplecze sanitarne. Przed wejściem do fortecy, jak wcześniej wspomniano, stoi pomnik hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego, za którym droga prowadzi do twierdzy. Zajmuje ona obszar kilkunastu hektarów. Jej serce i jednocześnie najstarsza część stanowi kamienny zamek. Strzegł on niegdyś znajdujący się u jego stóp bród przez Dniestr. Później została znacznie powiększona. Głównym jej elementem obronnym był wał ziemny z bastionami, na których mogło być rozmieszczone do dwustu armat. Po jego zewnętrznej stronie znajdował się rów szeroki na 34 m i obramowany kamieniami. Do warowni można się dostać przez cztery bramy: Kamieniecką, Jasską, Benderską i Zapasową. W tej warownej fortecy mogło przebywać od dwudziestu do sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy. Według badań archeologicznych przeprowadzonych przez ukraińskich historyków okolica twierdzy była oczyszczona z innych zabudowań i drzew. Wszystkie podejścia do bram i bastionów były podminowane. Twierdza była przez kolejnych włodarzy systematycznie rozbudowywana i unowocześniana. Turcy korzystali z planów inżynierów francuskich. W obrębie wałów wznieśli oni także koszary, budynki gospodarcze i meczet z minaretem.

Do dziś przetrwały oprócz wałów także baszty z bramami wjazdowymi. Najpotężniejsza z nich to Komendancka, ma ona trzy kondygnacje strzelnic. Poprzez nią wchodzi się do zamku. Na dziedzińcu tej budowli zachowały się mury ceglanego pałacu komendanckiego, koszary z kaplicą, studnia, wewnętrzny mur obronny od mostu wejściowego na dziedziniec.

Zamek jest rekonstruowany i należy mieć nadzieję, ze odzyska swój blask. Można by w nim urządzić np. muzeum twierdzy, bitew pod Chocimiem, a także polsko- ukraińskiego braterstwa broni. Ekspozycja urządzona w podziemiach kaplicy jednoznacznie wskazuje, że jest to możliwe. Na jednej ze ścian prezentowana jest panorama bitwy pod Chocimiem w 1621 r. namalowana przez W. Orłowskiego. Polskie sztandary mieszają się na nich z ukraińskimi , a po obu jej krańcach stoją popiersia Jana Karola Chodkiewicza i Piotra Konaszewskiego-Sahajdacznego. Ponadto na wystawie jest prezentowana broń polska, kozacka i turecka. Rozbudowa tej ekspozycji wydaje się tym bardziej konieczna, że polsko-ukraińskie braterstwo broni nie składa się przecież tylko z bitwy pod Chocimiem , ma wbrew pozorom znacznie szerszy wymiar. Tysiące Kozaków zginęło w obronie Rzeczypospolitej. Wielu oddało m.in. życie pod Cecorą. W bitwie tej, o czym być może nie wszyscy wiedzą, wziął udział Mychajło Chmielnicki, ze swoim 25-letnim synem Bohdanem.

Należy też mieć nadzieję , że władze ukraińskie przywrócą sakralny charakter górnej części kaplicy i wszyscy przybywający z Polski turyści, dla których pobyt w Chocimiu jest często narodową pielgrzymką, będą mogli pomodlić się za dusze poległych obrońców twierdzy, a także za polsko-ukraińskie pojednanie i braterstwo broni. Kaplicy tej , władze nie muszą przekazywać prawosławnym, bo ci mają już na terenie twierdzy cerkiew p.w. Aleksandra Newskiego, zbudowaną w 1835 r. Dla stacjonującego w niej rosyjskiego garnizonu.

Dawna cerkiew garnizonowa

Wydaje się, ze kompetentne czynniki polskie i ukraińskie powinny zorganizować w Chocimiu sesję naukową, plonem której byłaby solidna publikacja stanowiąca wstęp do opracowania solidnej monografii fortecy, a także znaczenia „wojny chocimskiej” dla obu narodów. Zwiedzającym twierdzę powinno też stworzyć się możliwość nabycia przewodników map itp. w językach ukraińskim i polskim, których treść będzie do zaakceptowania dla obu stron i służyła wzajemnemu zbliżeniu obu narodów. Chocim jest miejscem, które powinno łączyć, a nie dzielić. Nadaje się on do tego, jak żadne inne na Ukrainie.

Marek A. Koprowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 
  • Wspierają nas:
  • Copyright by Stowarzyszenie Wspólnota Polska
  • Strona finansowana przez SENAT RP