Polacy na Chocimszczyźnie

Na zaimprowizowanym cmentarzyku przy katedrze w Kamieńcu Podolskim znajduje się także pomnik nagrobny Jana Barszczewskiego, Syndyka Chocim Kościoła, zmarłego 20 września 1900 r., mającego lat 88, ufundowanego przez rodzinę Tomaszewskich.

Dniestr rozdzielający Chocimszczyznę od Podola

Uzmysławia on związki Kamieńca z leżącym o trzydzieści kilometrów na południe Chocimiem! Choć Rzeczpospolita oddała tę leżącą już za Dniestrem miejscowość we władanie Turkom już w 1621 r., w następstwie wielomiesięcznych zmagań wojennych, to nigdy łączności z Rzeczpospolitą nie zerwała. Próbował ją odzyskać Jan III Sobieski, biorąc odwet za hańbę Traktatu Buczackiego i utratę Podola i Kamieńca. Plastycznie opisał to w „Panu Wołodyjowskim” Henryk Sienkiewicz. Chocim otworzył drogę hetmanowi Sobieskiemu do korony.

Pomnik Jana Barszczewskiego

Żywioł polski zaczął osiedlać się w Chocimiu i jego okolicach w XIX w., gdy Rosja wyparła Turków z Besarabii i zaczęła ją zagospodarowywać po swojemu. Początkowo osiedlała się tu zubożała szlachta, szukająca zatrudnienia w państwowej administracji. Po niej na Chocimszczyznę zaczęli przyjeżdżać przesiedleńcy o niższym statusie społecznym. Do zubożałej szlachty dołączyło chłopstwo, niezamożne mieszczaństwo, byli żołnierze armii rosyjskiej. W 1844 r., według spisu ludności, w Chocimiu mieszkało 108 Polaków, a na wsiach powiatu 397. Ze spisu w 1863 r. można wnioskować, że w powiecie chocimskim mieszkało 43 przedstawicieli szlachty, 10 kupców i 5 urzędników, uważających się za Polaków. Nasi rodacy osiedlali się przede wszystkim w takich wsiach jak: Nielipowce, Markowce, Bałkowce, Tyrnowo, Bulbeka, Wołczyniec, Michałkowa, Łomaczyńce i innych.

Nawet miejscowi ukraińscy badacze Ołeksandr i Sergij Komarniccy przyznają, że mieszkańcy Chocimszczyzny wspierali powstańców styczniowych. Piszą: „Wony zibrali welyku sumu groszej szczeb dopomogti polskim powstancjam”. Po Powstaniu Styczniowym Polacy nadal osiedlali się na Chocimszczyźnie. Przeżywała ona wtedy okres bujnego rozwoju. Chocim stał się portem rzecznym, poprzez który ekspediowano towary wytworzone w jego okolicach, jak płody rolne, mąka, wosk, miód i owoce, a także spirytus i wódkę. Ze śliwek węgierek wyrabiano tu śliwowicę, która trafiała poprzez Dniestr i Odessę nie tylko do Moskwy, ale i za Ural. W latach 1862- 1863 na Chocimszczyźnie wytwarzano połowę spirytusowej produkcji całej Besarabii. W dwóch chocimskich browarach, jak podaje miejscowy historyk Ołeksandr Komarnickij, warzono 20 tys. wiader piwa, wartych 6 tys. rubli. Jeden z browarów zbudowano jeszcze w czasach tureckich. Drugi wzniesiono już w połowie XIX w. Na chocimskie piwo był bowiem duży zbyt. Odznaczało się bowiem nie tylko jakością, ale i niską ceną. W 1861 r. wiadro chocimskiego piwa kosztowało 30 kopiejek, podczas gdy browary kiszyniowskie sprzedawały swój produkt po 80 kopiejek. W 1866 r. polski szlachcic Podola Teodor Rafałowicz zbudował w Chocimiu cukrownię, która w tym czasie stała się największym przedsiębiorstwem w okolicy. Chocimski port rzeczny stał się też głównym punktem eksportu drewna z Bukowiny do Rosji. Samo zaś miasteczko szybko przekształcało się w ważny ośrodek wymiany handlowej. W drugiej połowie XIX w. funkcjonowało w Chocimiu 60 sklepów towarowych, targujących różnymi tkaninami i wyrobami ze skóry. Na początku XX wieku w Chocimiu działały już trzy browary, dziesięć garbarni, 4 fabryki tytoniowe, cegielnia, dwie drukarnie, tartak i kilka wodnych młynów. W miasteczku powstał tez szpital, apteka i kilka szkół. Wraz z rozwojem gospodarczym na Chocimszczyźnie zwiększała się liczba ludności. Jeżeli w 1861 r. mieszkało na niej 18 tys. osób, to w 1902r. ponad 40 tysięcy.

Napis na pomniku Jana Barszczewskiego

Polacy osiedlający się na Chocimszczyźnie nie zapominali o tym, że ich kraj jest pod zaborami i wspierali wszelkie działania na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości. Po Powstaniu Styczniowym np. szlachcic Jan Żółkiewski zamieszkały w Chocimiu został zesłany na Sybir za to, że namawiał żołnierzy Pułku Modlińskiego, stacjonującego w Chocimiu, do dezercji i przyłączenia się do powstania. W Nowosielicy, jak wynika to z raportu carskiej policji, właściciel zajazdu – Jan Zębiński, pochodzący z Warszawy, także utrzymywał kontakty z ruchem powstańczym. Miał pełnić rolę pośrednika między miejscowością Bojany na Bukowinie austriackiej, Chocimiem i podolskimi miastami Kamieniec Podolski i Jarmolińce. Rolę kuriera pełniła jego gosposia – Franciszka Staube.

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XIX w. polskie osadnictwo w Chocimiu i okolicach było już na tyle silne, że utworzono w nim parafię rzymskokatolicką p.w. św. Mikołaja. Weszła ona w skład dekanatu odeskiego, diecezji tyrasopolskiej. W pierwszych latach XX wieku zbudowała ona kościół, który został konsekrowany w 1908 r. Uroczystość tę opisuje w swych „Pamiętnikach” proboszcz kamienieckiej katedry, a późniejszy biskup kamieniecki, Piotr Mańskowski: „W roku 1908 odbyła się też piękna uroczystość konsekracji kościoła w Chocimiu. W przeddzień uroczystości udałem się tam, by się przedstawić biskupowi tyrasopolskiemu, Józefowi Kesslerowi, do którego diecezji kościół chocimski podówczas należał. Nazajutrz wczesnym rankiem znów się do Chocimia wybrałem i asystowałem przy całej ceremonii jako diakon. Po skończonem nabożeństwie odbył się obiad galowy, w liczbie gości byli i dalsi krewni nasi, Zenon Brzozowski z żoną (z domu Krasińską) i brat jego Stefan, synowie Karola z Sokołówki. Zenonostwo Brzozowscy mieszkali wtedy w majątku ojca, Dolinianach na Besarabii i jako parafianie przybyli do Chocimia na przyjęcie biskupa. Poznałem też kilku księży z diecezji tyrasopolskiej i wszyscy wspólnie zwiedziliśmy ruiny dawnego zamku. Biskup Kessler, choć Niemiec, cały czas rozmawiał po polsku, a mówił płynnie i poprawnie”.

W 1914 r. parafia polska w Chocimiu liczyła 1903 wiernych. Na przełomie XIX i XX w. Polacy z Chocimszczyzny zaczęli przesiedlać się na tereny dzisiejszej Mołdawii, zakładając tam duże skupiska polskie. Ze wsi Nielipowce do Styrczy wyjechała m.in. rodzina Boguckich, której potomkowie żyją do dziś w Bielcach.

Wybuch I wojny światowej  przerwał krzepnięcie i rozwój polskiej wspólnoty, ale sprawił, że na Chocimszczyźnie znów pojawili się polscy żołnierze, obficie zraszając ją krwią. Wystarczy zajechać do leżących na zachodnim krańcu rejonu chocimskiego Ritkiwców, czyli dawnej Rarańczy, by się o tym przekonać. Na tamtejszym cmentarzu wśród prawosławnych i greckokatolickich mogił znajduje się dobrze utrzymany cokół zwieńczony obeliskiem z napisem: „Legionistom polskim poległym za niepodległość ojczyzny, wierni towarzysze broni, wdzięczni rodacy z Bukowiny i Gdańska 12 VI 1932 r.”. Z drugiej strony cokołu przeczytać można w języku rumuńskim „Erolinor Poloni 1914- 1918″ (co znaczy „Bohaterom polskim 1914-1918”). Na czworokątnym obelisku wykuto daty „1914-1918” oraz dwa krzyże legionowe. Rarańcza była świadkiem dwóch bitew II Brygady Karpackiej Legionów Polskich. Pierwsza została stoczona w czerwcu 1915 r. w czasie ofensywy wojsk rosyjskich na Besarabię, gdy pułki legionowe osłaniały odwrót armii austriackiej. Druga bitwa miała miejsce w 1918 r., kiedy to II Brygada z bronią w ręku przedzierała się do korpusu gen. Dowbora-Muśnickiego, podejmując walkę z Austriakami.

Po I wojnie światowej Chocim liczący 15 tys. mieszkańców mocno podupadł i stał się jednym z najbardziej zaniedbanych miasteczek rumuńskiej Besarabii. Będące niegdyś jego atutem przygraniczne położenie, po przyłączeniu Ukrainy do ZSRR a Besarabii do Rumunii, stało się przekleństwem dla tej mieściny. Odcięta sowiecką granicą od tradycyjnych szlaków handlowych za Dniestrem, przestała pełnić rolę ośrodka przygranicznego handlu. W związku z jej położeniem i restrykcjami strefy nadgranicznej, wszelkie inwestycje zostały ograniczone. Miejscowi Polacy, zamieszkujący tereny położone najbliżej odrodzonej Rzeczypospolitej, w znacznej mierze do niej wyjechali, licząc, że w kraju życie lepiej się im ułoży. W Chocimiu pozostało 250 Polaków i około 1200 we wsiach w powiecie. Byli oni głównie rolnikami i rzemieślnikami. W samym miasteczku mieszkało jednak kilku inteligentów, którzy zaczęli przewodzić polskiej społeczności. Już w 1919 r. wystąpili do polskiego Poselstwa w Bukareszcie o poparcie u rumuńskich władz oświatowych w sprawie wprowadzenia w miejscowym gimnazjum nauki języka polskiego. W 1920 r. w Chocimiu powstała Gmina Polska, na czele której stanął dr Bolesław Ambrożewicz, człowiek niezwykle oddany polskiej społeczności. Za wszelką cenę usiłował pobudzić ją do aktywności, słusznie przewidując, że małżeństwa mieszane z Ukraińcami wyznania greckokatolickiego szybko doprowadzą do jej rozmycia. Powołał przy Gminie Towarzystwo Dobroczynności i Wieczorową Szkółkę Języka Polskiego. W piśmie do Poselstwa ubolewał, że jego wysiłki przynoszą tak małe rezultaty. „(…) W powiecie nie ma nic – pisał – Stan umysłowy w ogólności w niskim stopniu i wskutek małżeństw mieszanych zapominają mowę ojczystą. Zaradzić temu tym trudniej, że od dwóch lat nie możemy doczekać się proboszcza”.

Funkcjonująca przy Gminie szkółka wieczorowa w 1928 r. weszła do Polskiej Macierzy Szkolnej, ale nie zdołała się przekształcić w regularną 4-klasową szkołę prywatną, jaka działała chociażby w niedalekiej Rarańczy. Gminie mimo wysiłków nie udało się też przez długi okres czasu pozyskać stałego kapłana. Co jakiś czas do chocimskiego kościoła dojeżdżał z Czerniowiec jezuita ks. Antoni Szydłowski. Dopiero w drugiej połowie lat dwudziestych tutejsza parafia uzyskała stałego kapłana ks. Michała Hellona. Wraz z prezesem Ambrożewiczem zabrał się on za remont świątyni. Nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca i po dwóch latach wyjechał. Według rumuńskiego spisu powszechnego z 1930 r. w Chocimiu mieszkało 235 Polaków (z tego 182 z językiem polskim jako macierzystym) i 1017 w powiecie (585 z językiem polskim jako macierzystym). Polski badacz Stefan Kolbusz uważa jednak, że spis rumuński był tendencyjny i niedokładny. Jego zdaniem w powiecie chocimskim mieszkało od 3000 do 3500 Polaków. Jak wynika ze sprawozdań Polskiej Macierzy Szkolnej życie polskie istniało w powiecie chocimskim w pierwszej połowie lat trzydziestych. W Rarańczy działała szkoła podstawowa, a w Chocimiu prowadzono kursy języka polskiego. Do miejscowej parafii dojeżdżali księża z Czerniowiec.

Kres polskiej aktywności w powiecie chocimskim położyło zajęcie Besarabii i Bukowiny przez Armię Czerwoną. Parafia w Chocimiu została zlikwidowana, podobnie jak Gmina Polska i szkoła polska w Rarańczy. Aktywiści polskich organizacji zostali aresztowani i zesłani na Sybir. Ten sam los spotkał bogatszych chłopów. Po II wojnie światowej kolektywizacja i brak jakichkolwiek form życia polskiego spowodowały wynarodowienie resztek Polaków, którzy postanowili trwać na Chocimszczyźnie. Swoje zrobiły też małżeństwa mieszane z Ukraińcami, którzy na Chocimszczyźnie stali się dominująca nacją. Nieliczni Polacy jeździli do Czerniowiec, gdzie był czynny kościół rzymskokatolicki. Wielu z nich wyjechało też do innych miejscowości Ukrainy, głównie zaś do Kamieńca Podolskiego i Chmielnickiego.

Szansa na odrodzenie polskości w Chocimiu zaistniała dopiero w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku za sprawą o. Alojzego Kosobudzkiego, paulina, który objął podominikańską parafię w Kamieńcu Podolskim i zaczął dojeżdżać do kilku okolicznych kościołów. W 375 rocznicę bitwy pod Chocimiem, stoczonej przez wojska polsko-kozackie pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza, odprawił on w Domu Kultury w Chocimiu Mszę św., po której poprowadził procesję do twierdzy. W niej, przy kaplicy zamkowej zainicjował Mszę św. w intencji poległych w obu chocimskich kampaniach, a także za wodzów Chodkiewicza i Sobieskiego.

Po uroczystości kilu miejscowych mieszkańców zadeklarowało, że są Polakami i porosiło o. Kosobudzkiego o pomoc w odrodzeniu parafii. Ten zaczął odprawiać dla nich Mszę św. Najpierw w Domu Kultury, a później w Szkole Muzycznej. Zaczął też przymierzać się do budowy kościoła. Udało mu się bowiem zebrać dwudziestkę wiernych i zarejestrować parafię. Nazwiska osób, które podpisały deklarację przynależności do parafii były typowo polskie. Byli wśród nich Kulczyccy, Lipkowscy, Holanscy, Kościółko, Brzeziccy, a nawet Wiśniowieccy i Pacowie. Formowanie parafii szło jednak jak po grudzie. Chocim, leżąc w obwodzie czerniowieckim, jurysdykcyjnie podlegał archidiecezji lwowskiej, której stolica znajdowała się o pięćset kilometrów. Dalej na wschód była wysunięta tylko parafia w Nowodniestrowsku, do której dojeżdżali werbiści z Wierzbowca. Ojciec Kosobudzki miał też sporo pracy. Paulini obsługiwali kilka parafii i rozpoczęli restaurację zniszczonego podominikańskiego kompleksu w Kamieńcu. Po pewnym czasie o. Kosobudzki został też przeniesiony na inna placówkę, a jego następca pochłonięty innymi sprawami nie miał czasu na wskrzeszenie parafii w Chocimiu. Swoistym gwoździem do trumny całego przedsięwzięcia było odrodzenie w nim parafii greckokatolickiej.

Pomnik Hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego w Chocimiu

- Polacy żyjący w rodzinach mieszanych zaczęli uczęszczać do tamtej wspólnoty – mówi o. Jan Stankiewicz, obecny proboszcz parafii w Kamieńcu. – W jakiejś mierze było to proces naturalny. Polaków w Chocimiu jest mało, są też zukrainizowani. W domu rozmawiają ze współmałżonkami po ukraińsku. Ci Polacy, którzy zachowali swoją tożsamość, przychodzą na Mszę św. do Żwańca. Do dwóch starszych osób dojeżdżam z Komunią św. Na postawę chocimskich Polaków wpłynęły nie tylko przyczyny obiektywne. Chocim stał się swoista twierdzą ukraińskiego nacjonalizmu, w którym Polacy są owszem mile widziani, ale jako turyści. Wystarczy wejść do twierdzy, by się o tym przekonać. Stanowi ona panteon chwały hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego, który przy pomocy kontyngentu wojsk polskich dowodzonych przez hetmana Chodkiewicza pokonał Turków, ratując Ukrainę od ich okupacji…

Marek A. Koprowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 
  • Wspierają nas:
  • Copyright by Stowarzyszenie Wspólnota Polska
  • Strona finansowana przez SENAT RP